No proszę państwa! Sopot rozłożył Ani Mru Mru! Hahaha. Tak, byłam dzisiaj na 'koncercie'... i muszę niestety przyznać, że Kabaret Moralnego Niepokoju może się schować! Nawet nie wiem od czego zacząć, był to zdecydowanie najlepszy ich wystep na jakim byłam. Po pierwsze (i co było największym zaskoczeniem) wystep zaczął się punktualnie! Przy K.M.N. (że się tak skrutowo wyraże) było ponad godzinne opóźnienie, a i całe 'show' było zdecydowanie krótsze. Tutaj zaczynając o 20:30 wyszłam z Opery Leśnej dwadzieścia minut przed północą. Zmarzłam jak diabli, ale to nieistotne, bo opłacało się. Atmosfera w tym "klimatyzowanym" ( ) amfiteatrze była wręcz niesamowita! Nie przeszkadzał mi nawet ścisk i fakt, że musiałam przez cały czas przechylać głowę, bo siedział przede mną jakiś dryblas. Kurcze, jak wszystko się skończyło to chciałam jeszcze raz. Szkoda, że teraz już wystepują trochę 'dalej'. No i największy żal budzi brak "Tofika" w programie... tak na niego liczyłam... Tak czy owak teraz mam tylko nadzieję, że Neo-Nówka zawita w Sopocie.
PS. Przepraszam za błędy, ale piszę na laptopie i nie mam tu żadnego worda etc. - to raz. Nie chce mi sie już czytać tego co napisałam - to dwa. Musiałam się podzielić gdzieś tymi 'emocjami' - to trzy.
PS.2 A co było najpiękniejsze? Że przy przedostatnim skeczu oni sami już z siebie nie mogli. Wiele kabaretów ma takie wpadki, ale Ani Mru Mru... nie wiem, w sumie pierwszy raz coś takiego widziałam w ich wykonaniu.
Devious Comments