[x]

deviantART

 

FF7_Gotowi_by_upasc_rozdz1 by ~princess-f:iconprincess-f:



Rozdział I "7th Heaven?"
Woda spływała dosłownie każdą ulicą, rynną i innymi możliwymi dla nieokiełznanej cieczy drogami. Niebo było ciemne, wręcz czarne, zupełnie jak to nocą. Brakowało tylko księżyca i jego towarzyszek – gwiazd.
Na dodatek wiatr hulał w najlepsze. Porywając niewinnym przechodnią kapelusze i czapki.
Taka pogoda panowała w Midgar już od rana.
Tifa westchnęła i dotknęła dłonią szyby.
Zimna.
Cofnęła rękę.
Dziewczyna była dzisiaj zupełnie sama.
Barret zabrał Marlene na długie wakacje i Tifa nie wiedziała, gdzie oni się teraz podziewali.
Cid się nie odzywał.
Yuffie wyjechała żeby spotkać się z ojcem.
Z Vincentem jak to z Vincentem. Nikt nie wiedział gdzie on jest.
A Cloud… również chodził swoimi drogami. Mimo iż ostatnio, nie można było temu zaprzeczyć, zmienił się. Jakby to powiedzieć… stał się bardziej otwarty, jego postawa się zmieniła. Dotychczas miało się wrażenie, że obwinia się on za wszystkie nieszczęścia tego świata. A teraz tego nie było.
No cóż, może nie na tyle że ‘nie było’, ale przynajmniej nie było tego po nim widać.
Tifa wyrwała się z zamyślenia i ponownie spojrzała przez okno.
Ludzie na ulicach już się pochowali.
Deszcz wzmógł swoje działania i teraz równomiernie walił w szklaną taflę okna, a odgłosy, jakie temu towarzyszyły przypominały uderzenia setek ziaren grochu spadających na ziemię ze znacznej wysokości. Niebo zachmurzyło się i ściemniało jeszcze bardziej… o ile to oczywiście było możliwe.
Tifa przeniosła teraz wzrok na coś, co już od paru tygodni górowało nad miastem…
Nowy budynek ShinRy.
***
- Szefowi znowu się pogorszyło. – Oświadczył Reno.
Właśnie wnosili z Rude’m jakieś kartony do nowego budynku ShinRa Inc.
- Ja się osobiście dziwie Szefowi – zaczął znowu – że mu się chce w takim stanie bawić znowu w te klocki. – Przystanął na chwile żeby wziąć oddech. Kiedy Rude wyprzedził go o parę metrów, otrząsnął się i szybko wyrównał mu kroku. – Według mnie, to Szef powinien znaleźć sobie kogoś na swoje miejsce i ewentualnie się z nim konsultować…
- Najlepiej ciebie… - mruknął Rude, podsumowując kolegę. Szczerze powiedziawszy miał już dość paplaniny partnera.
- Coś mówiłeś? – Reno spojrzał na niego znad stosu pudeł.
Obydwoje przystanęli, znaleźli się naprzeciw wejścia do budynku.
- Nie nic… - mruknął Rude i ‘otworzył’ nogą, główne wejście do budynku.
- Ale ja wiem co mówiłeś!!! – wrzasnął i pobiegł za nim. Jednak zanim zdążył przebiec przez drzwi, te zatrzasnęły mu się przed nosem. Chłopak upadł z hukiem. Przez chwile leżał na ziemi przygnieciony kartonami. Po paru sekundach podniósł głowę i oparł się na łokciach.
- Wiesz co?! – wrzasnął do przyjaciela który stał w uchylonym wejściu, wyglądało na to, że całkiem nieźle się bawi. – Niech cię szlag trafi ty stary pacanie!
***
- Cholera… - Mężczyzna powolnym ruchem odsunął telefon od ucha i odłożył go kilka centymetrów od siebie, tak żeby w razie czego, mógł go odebrać bez zbędnego wysiłku.
Spojrzał na swoją lewą rękę. Znowu przyczepili mu jakieś rurki i kabelki. Nie cierpiał tego.
Opuścił głowę na poduszkę. Nienawidził tego ciągłego leżenia. Mimo iż nie należał do ludzi którzy ubóstwiają ciężką pracę, to akurat, w tym momencie, miał o wiele ważniejsze i pilniejsze rzeczy do roboty.
Przeklął siarczyście pod nosem.
Czuł się tak, jakby ktoś przywalił mu z całej siły tępym, ciężkim narzędziem w głowę.
Położył się na wznak i wbił wzrok w ciemność.
Cisza. Ta cholerna cisza!
Nic, poza cichym, równomiernym pikaniem i szumem różnych spec-maszyn medycznych. Które stały prawie w całym pomieszczeniu.
Mężczyzna czuł się jakby powoli, stopniowo wtapiał się w tę otaczającą go ciszę.
***
- Jestem! – Radosny głos, ciemnowłosej dziewczyny zakłócił ciszę.
Istota stanęła na środku pomieszczenia, przygryzła wargę i mruknęła:
- A więc to tak… - Nikogo nie było.
Rozejrzała się, przeleciała wzrokiem po pustym barze, krzesłach, stolikach itd. aż na końcu zatrzymała wzrok na przeciwległej ścianie.
Ich zdjęcia. Zdjęcia ich drużyny. Prawie cała ściana!
Dziewczyna podeszła bliżej.
Byli tam dosłownie wszyscy.
O! Tifa z Cloudem… jaka z nich ładna para… pasowaliby do siebie…
Dalej…
Barret i Marlene, Cid, Red… o! i nawet ona jest! Nieco dalej odnalazła jeszcze wzrokiem Vincenta, który, notabene za zdjęciami nie przepadał… Dalej znalazła znowu siebie, tym razem na zdjęciu z Barretem, później kilka zdjęć Clouda… dalej Tifa, Red, Cait Sith… Kiedy zweryfikowała już zawartość całej ściany, zauważyła że w rogu, na samej górze, wisiał specyficzny portret młodej dziewczyny, o bystrych zielonych oczach i brązowych, lekko loczkowatych włosach.
Zdecydowanie nieznajomej dziewczyny.
- Yuffie! Miałaś przyjechać dopiero jutro! – Tifa zbiegła ze schodów i stanęła na wprost młodej przybyszki.
- A tak się jakoś złożyło… - mruknęła i obdarowała koleżankę szczerym, radosnym uśmiechem.
- Ależ ja się bardzo cieszę! Już miałam dość siedzenia tutaj samej! Teraz przynajmniej będę miała do kogo usta otworzyć! – Tifa wyściskała gościa.
Zaś kiedy Yuffie poczuła, że została już wystarczająco wymiętoszona odsunęła się delikatnie od przyjaciółki i zwróciła swój wzrok do fotografii która tak bardzo ją zaintrygowała.
- Kto to jest? – spytała bez zbędnych dochodzeń.
- Nie wiem – usłyszała w odpowiedzi – znalazłam to zdjęcie niedawno, kiedy byłam z wizytą w Nibelheim, leżało zniszczone niedaleko Shinra Mansion, a że, szczerze powiedziawszy, spodobało mi się, więc je ze sobą wzięłam. I tak się jakoś stało że teraz tutaj wisi…
- Ahaaa… - mruknęła przewlekle Yuffie, jakoś mało satysfakcjonowała ją odpowiedz, którą usłyszała. Ponownie zagapiła się na fotografię.
Zapadła chwila ciszy.
- Siadaj – Usłyszała, odwróciła się. Tifa nagle znalazła się za barem. – Dam Ci coś ciepłego do zjedzenia. Bo po takiej podróży, zapewne jesteś głodna!
Yuffie zgodnie przytaknęła i usiadła na barowym krzesełku. Przez chwilę przyglądała się jak powstaje jej dzisiejszy obiad a potem zerknęła za okno.
Rzucił się jej w oczy wiadomy budynek.
- Nie wiem, o co w tym chodzi… - mruknęła cicho Tifa, nie podnosząc wzroku znad gotowanej potrawy, nie musiała widzieć żeby wiedzieć na czym skupiła się uwaga jej przyjaciółki. – Niby chcieli się ‘odbudować’…
- Ale w jakim sensie… - dokończyła za nią Yuffie.
* * *
A jednak, nawet coś, czego potęga już nie istnieje budzi w sercach wspomnienia, złe wspomnienia… W takich momentach nie wierzymy w to, że człowiek może się zmienić…
Bo czy może?
* * *
- No dobra, to już chyba wszystko – mruknął Reno, odłożył ostatni karton, który miał wnieść do nowego gabinetu Shinry i otrzepał ręce. – No to co, przyjacielu? – Spojrzał na Rude’a. – Idziemy do baru odwiedzić naszych starych przyjaciół? A przy okazji walnąć sobie kieliszeczek albo dwa? – Uśmiechnął się przekonywująco.
Nie widząc reakcji „Przyjaciela” dodał szybko:
– Ja stawiam!
Rude wstrząsnął ramionami.
Reno zawsze stawiał.
* * *
Cloud Strife właśnie kończył kolejny dzień pracy w Korporacji. Nie przyznano mu jeszcze miejsca w głównej siedzibie, gdyż ta dopiero, co powstała i nie została jeszcze do końca rozplanowana. Wszystko robione było na ‘szybkiego’.
Coś o nim samym?
Cloud wrócił do SOLDIER i zajął się tam szkoleniem rekrutów. Normalnie, w żadnym wypadku, nie wróciłby do ShinRy, ale zrobił to tylko po to żeby wiedzieć, ‘co jest grane’. Wielka korporacja znowu przejmowała władze, a Cloud i reszta drużyny, musiała mieć pewność że Shinra nie popełni kolejnego błędu. Strife działał, jakby na przeszpiegach i przy okazji nieźle zarabiał. Zaś życie w Nowym Midgar do tanich nie należało… niby był jeszcze bar Tify, ale tam wpadali tylko ludzie, którym nie żal było pieniędzy, (czyli przeważnie Turksowie, z jednym, ‘specyficznym’ na czele).
Cloud szedł przez chwilę zamyślony, wgapiony w czubki swoich butów.
Wiatr targał jego włosami.
Czy już nie powinni porzucić swoich obaw? Przecież Rufus jest jeszcze chyba na tyle mądry, żeby nie powtarzać błędu swojego i ojca.
Chociaż ostatnimi czasy do uszu Clouda doszło, że Shinra poszukuje jakiegoś źródła energii. Ale jakiego… niewiadomo.
Chłopak żałował, że jako SOLDIER nie miał bezpośredniego wglądu do źródeł informacji. Był po prostu za daleko do spraw urzędowych.
- Hej! Strife, zaczekaj! – Usłyszał za sobą głos, który wyrwał go z zamyślenia.
Odwrócił się.
Reno biegł za nim, omal co nie gubiąc po drodze, zsuwającej mu się z ramion, marynarki. Oczywiście za chwilę, parę metrów dalej, wyłonił się Rude. Który szedł spokojnie, w bezpiecznej odległości, udając że nie zna czerwono-włosego.
Reno dobiegł do blondyna, zgiął się w pół i zaczął brać głębsze wdechy. Kiedy pozbył się zadyszki wyprostował się i poprawił marynarkę.
- I jak tam Cloud? – zagadał.
Strife wzruszył ramionami i ruszył dalej, zostawiając dwóch Turksów w tyle. Mylił się, jeśli myślał, że oni za nim nie pójdą. Bo poszli.
- Nie lubisz nas już? – spytał Reno doganiając go.
Blondyn wyminął go taktownie i ruszył dalej. Turks zaś dogonił go w trybie błyskawicznym.
- Ej, stary co jest? – spytał.
Strife westchnął.
- Jakiś idiota za mną idzie – odpowiedział.
- Gdzie? – Reno rozejrzał się. Po chwili jakby zrozumiał aluzje. - No wiesz, co! To nie było miłe! – oburzył się.

Tytuł: "Gotowi by upaść"
Tematyka: Final Fantasy VII
Część: 2/23
Ilość wyrazów: 1416
Postacie, jaki i fabuła Final Fantasy VII nie należą do mnie.
©2006-2009 ~princess-f
Details
Submitted: December 21, 2006
File Size: 13.6 KB
Image Size: 0 bytes
Resolution: 0×0
Comments: 10
Favourites & Collections: 0

Views
Total: 525
Today: 0

Downloads
Total: 2
Today: 0

Thumb

Author's Comments

Pierwszy rozdział! xD
Fanfik jak zwykle, pewnie, będzie odbiegał od oryginalnej fabuły albo będzie "podkolorowany", ale takie życie xD
Życzę miłego czytania i za wszelkie błędy z góry przepraszam.

P.S. Nienawidzę określenia „Turkowie” x_x
P.S. 2. A teraz zabieram się za Fanfik z Hellsa x>

PROLOG > [link]
[x]

Devious Comments

love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0

Comments


No! W koncu znalazlam kogos kto potrafi napisac pozadnego fanfika! Zaraz zabieram sie za czytanie Twoich pozostalych dziel :)

--
:gallery: [link] Un....
jej *_* dziękuje XD
życze powodzenia w czytaniu kolejnych części x>

--

"If you like our music, God bless you! If you don't like our music... God bless you, too"
~~ Janick Gers.

*Final Fantasy VII Fanfic - [link]
napisz kolejną część! to jest super!

--
Main evil come..
lol nawet nie zauważyłam, że są kolejne XD

--
Main evil come..
hehehehe xD
teraz tylko to wszystko przeczytaj xP

--

"If you like our music, God bless you! If you don't like our music... God bless you, too"
~~ Janick Gers.

*Final Fantasy VII Fanfic - [link]
Już to zrobiłam :D Fanfiki są świetne! Uwielbiam czytać o Rufusie&Co

--
Main evil come..
że tak się zapytam... czyżby nie starczyło sił? XDD

--

"If you like our music, God bless you! If you don't like our music... God bless you, too"
~~ Janick Gers.

*Final Fantasy VII Fanfic - [link]
Rude wstrząsnął ramionami.
co zrobił? :confused:

Reno biegł za nim, omal co nie gubiąc po drodze, zsuwającej mu się z ramion, marynarki.
bez przecinków po 'drodze' i po 'ramion'. to nie jest wtrącenie.

nie odbieraj tego źle, bo nie chcę Cię zniechęcić, tylko troszkę zmobilizować do poprawienia błędów i doskonalenia się, bo potencjał jest ;)

no i nie wiem czy można Reno nazwać chłopakiem, jak dla mnie to mu już dwudziestka dawno stuknęła xD

Pozdrawiam.

--
moved mahself here: [link]
jasne, że niczego nie będziemy odbierać źle ;) mam nadzieje, że później porobiłam już mniej takich błędów xD (aczkolwiek uważam, że pewnie jest na odwrót ^^")

no i co, że dwudziestka mu stuknęła?! XD z Reno zawsze będzie jedno wielkie dziecko... z kieliszkiem... (dobra, to był mało śmieszny żart... heh)

--

"If you like our music, God bless you! If you don't like our music... God bless you, too"
~~ Janick Gers.

*Final Fantasy VII Fanfic - [link]

Site Map